Nazwa obecna i pierwotne nazwy zamku

Obecna nazwa zamek Grodno, dawne nazwy: w XIV wieku Kinsperch, Kinsberg, w XVII wieku Kűnsberg, w XVIII wieku Kynsberg, w XIX wieku Kynsburg, w 1945 roku początkowo Chojnów, Choiny a po 1950 roku zamek Grodno.

Lokalizacja

Zamek położony jest na południowym wierzchołku Góry Choiny, którego nazwano Górą Zamkową, stanowiący wschodni obszar Gór Czarnych. Stoki Góry Zamkowej są częścią Rezerwatu Przyrody "Góra Choina" jak i też fragmentem Parku Krajobrazowego Gór Sowich.

U stóp Góry Zamkowej, od strony południowo wschodniej, wije się urocza dolina rzeki Bystrzycy, zwana niegdyś Śląską Doliną. W wyniku ustawienia tamy w latach 1911-14 piętrzono wody rzeki w wyniku czego, powstał zbiornik wodny o pojemności 8 mln m3. i długości 3,3 km.

Historia powstania i losy na przestrzeni dziejów

Zamek górujący nad okolicą, wybudowany został na południowym wierzchołku Góry Choiny, na wysokości około 450 m n.p.m.

Najstarsze dzieje zamku nie są znane. Tradycja przypisuje wybudowanie zamku księciu Bolesławowi Wysokiemu w 1198 roku, a rozbudowę pod koniec XIII wieku księciu Bolkowi I. Zamek Grodno podobnie jak i inne okoliczne zamki: Radosno , Rogowiec i Nowy Dwór, strzegł granicy księstwa świdnicko-jaworskiego z Czechami. Najstarsza historyczna wzmianka o zamku pochodzi z 1315 roku i wymienia ona jako zarządzającego zamkiem burgrabiego Kyliana Hugowicza (von Haugwitz). Książę Bolko II w połowie XIV wieku rozbudował zamek. W posiadaniu książąt świdnicko-jaworskich zamek pozostawał do śmierci księżnej Agnieszki w 1392 roku. Po śmierci księżnej Agnieszki, wdowy po księciu Bolku II i po włączeniu księstwa świdnicko-jaworskiego do Czech, zamek był własnością królów czeskich, a następnie przeszedł w ręce prywatne. Na początku XV wieku zamek należał do rycerza Műhlheim zwanego, Pushke, który słynął w okolicy jako raubritter, czyli rycerz rabuś, a od 1429 do 1463 roku do Georga Mühlheim. W latach 1450-1535, zamek jest we władaniu rodziny von Czettritz a od roku 1535 za zgodą cesarza Ferdynanda I Habsburga jako lenno królewskie zastawne, nabywa Christhop von Hoberg z Książa.

W 1545 roku za osobistym wstawiennictwem cesarza zamek z przyległymi dobrami nabywa starosta księstwa świdnicko-jaworskiego Matthias von Logau, któremu zamek zawdzięcza początek rozbudowy renesansowej.

Rozbudowę dokończył jego syn Georg (Jerzy) w roku 1587, przy pomocy swojego brata Kaspra, biskupa wrocławskiego. W czasie rozbudowy od strony północnej dobudowano drugi dziedziniec, a na osi wjazdowej trzeci z bramą mieszkalną. Po rodzinie von Logau, w roku 1602, cesarz Rudolf II rezygnuje z patronatu nad zamkiem i zezwala go sprzedać. Od tego czasu zamek przestaje być lennem królewskim.

W czasie wojny trzydziestoletniej zamek został zdobyty przez Szwedów, którzy mocno go zniszczyli. Po wojnie trzydziestoletniej wielokrotnie zmieniają się właściciele zamku a wśród nich od roku 1670, dobra zamku Grodno kupuje baron Georg Gottfried von Eben. To w czasie jego włodarzenia dochodzi w dobrach tutejszych do buntu chłopów, w wyniku, czego niewiele brakowałoby pan na Grodnie stracił życie. Przed atakiem tłumu chłopów okolicznych wsi, uratowało wojsko ściągnięte z okolicznej Świdnicy. Bunt został krwawo stłumiony. Następni właściciele nie dbali o stan zamku, który stopniowo zaczął popadać w ruinę. Ostatni właściciele mieszkający na zamku, Leriesowie, opuszczają rozpadający się zamek w roku 1774 i przenoszą się do dworu w Dziećmorowicach. Na zamku pozostaje jedynie służba.

Od tego czasu zamek ulegał coraz większemu zniszczeniu. W 1789 zawaliła się ściana południowa i zachodnie skrzydło mieszkalne. W 1869 od uderzenia pioruna spłonęła wieża. Od całkowitej ruiny uratował zamek wrocławski profesor Johann Büsching, który był właścicielem zamkowych ruin od 1823 roku do swej śmierci w roku 1829. Już w sierpniu od 1824 roku rozpoczął pierwsze prace konserwatorskie. Odnowiono wówczas wieżę, fragmentarycznie wzmocniono mury zamkowe, odtworzono uszkodzone elementy portali renesansowych, nadając wnętrzu charakter muzealny, a w odnowionych ruinach rozpoczęła działalność restauracja. W 1840 roku spadkobiercy profesora sprzedali zamkowe ruiny Friedrichowi von Burghaus, który w 1856 roku sprzedał je baronowej Emilii von Zedlitz und Neukirch. W posiadaniu tej rodziny zamek pozostał do końca II wojny światowej, a jednym z nich był szambelan królewski, rycerz tytularny zakonu joannitów, Maksymilian Ferdynand Zedlitz von Neukirch, który przeprowadził na zamku gruntowne prace remontowe i urządzając we wnętrzu bogato wyposażone muzeum. Zmarł w wieku 75 lat, w roku 1907 i został pochowany w krypcie zamkowej.

Rodzina ta przeprowadziła prace konserwatorskie w latach 1868-69, a w roku 1904 zrekonstruowano sgraffita na budynku bramnym. Po wojnie na zamku były kilkakrotnie przeprowadzane prace konserwatorskie.

Opis obiektu

W obecnym kształcie zabudowy zamku Grodno, wyróżnia się zamek górny o rodowodzie średniowiecznym i zamek dolny, rozbudowany w XVI wieku i później.

Zamek górny na planie wydłużonego wieloboku, posadowiony na gnejsowym wierzchołku, usztywniony podporami kamiennymi, stanowi najwyższą część całego zamku wraz gotycko-renesansową wieżą. Trzon zasadniczy tej części zamku, tworzą mury średniowieczne, z widocznymi przeróbkami późniejszymi z doby renesansu. Tu dominuje, widoczna z daleka, wieża w dolnej partii kamienna, gotycka o przekroju prostokątnym, powyżej ganku z cegły ceramicznej, w formie ośmiobocznego graniastosłupa nakrytego hełmem z pokryciem gontowym.

Zamek górny tworzą, szyja bramna, część reprezentacyjno mieszkalna, wieża, dziedziniec, krypta, niewielkie podpiwniczenie. W tym zespole zamkowym, nie zachowały się pomieszczenia mieszkalne na drugim piętrze. Zachował się natomiast dość dobrze ciąg amfiladowy pierwszego piętra, z ciekawym zestawem renesansowych portali drzwiowych. Całkowitemu zawaleniu uległo zachodnie skrzydło mieszkalne, pod którym ocalała XIX wieczna krypta grobowa. To właśnie w tym skrzydle w roku 1789, wali się ściana południowa a efekt tej katastrofy podobno słyszalny akustycznie był w pobliskich Dziećmorowicach.

Dziedziniec zamku górnego, osłonięty jest od północy jest średniowiecznym murem, z zachowanym chodnikiem dla straży zamkowej oraz blankami. Tu znajduje się też zgłębiona w skale cysterna, do której woda spływała z dachów zamkowych. Od strony dziedzińca znajduje się wejście do dawnej kuchni zamkowej oraz do jadalni na pierwszym piętrze jak i części przyziemia zamku.

Zamek dolny ukształtowany został w głównej mierze w XVI wieku, przez rodzinę von Logau. Do tej części zamku należy gotycko renesansowe przedbramie, z przebudowanym w XIX wieku pomieszczeniem pierwszego piętra. W tym obiekcie na uwagę zasługuje wspaniały portal renesansowy z roku 1570. W archiwolcie portalu symbolizowane są cnoty rycerskie: Wierność, Sprawiedliwość, Umiarkowanie, Miłosierdzie, Siłę, Cierpliwość, Mądrość i Nadzieję. Fryz nad archiwoltą prezentuje herby ośmiu rodzin, związanych z dziejami zamku. Całość wieńczy dwugłowy habsburski orzeł z flankującymi go gryfami.

Do zamku dolnego zaliczyć należy wydłużony dziedziniec, zamknięty murami kurtynowymi z XVI wieku, z zachowanymi na niektórych odcinkach interesującymi attykami typu śląskiego. W kurtynach znajdują się basteje renesansowe, do prowadzenia ognia flankowego (wzdłuż muru), z otworami strzelniczymi typu kluczowego. Podobne otwory znajdują się również w murach kurtynowych. Częścią użytkową dla dawnego zamieszkałego zamku, były międzymurza, powstałe po wykonaniu murów renesansowych kurtynowych.

Niektóre obiekty użytkowe dawnego zamku dolnego jak piekarnia i łaźnia, rozebrano w XIX wieku a w części zaadaptowano na cele turystyczne. W tej części zamku zachował się XVI wieczny budynek bramny, w którym mieszkała służba. Budynek ten wyróżnia się bogato zdobioną fasadą, zrekonstruowaną w 1904 w formie barwnego sgraffita.

Obecny charakter użytkowania

Od 16 maja 1965,dzięki inicjatywie Oddziału PTTK w Wałbrzychu i pomocy finansowej władz starostwa powiatowego, w zamku funkcjonuje Muzeum Regionalne PTTK.

Wcześniej, tuż po wojnie w roku 1947, zamkiem administruje Polskie Towarzystwo Tatrzańskie a od roku 1950 PTTK w Wałbrzychu. Po wojnie gruntowne remonty przeprowadzono w latach 1951-52 oraz w latach 1985- 88. Obiekt stanowi majątek Skarbu Państwa.

Ciekawostki

Jak zamek dostał się w ręce Czechów
Za piastowskich czasów, kiedy ziemie te należały jeszcze do książąt świdnickich, na zamku sprawował władzę pewien nieznany dziś z imienia kasztelan. Dzielny był to rycerz, gdyż raz po raz z powodzeniem odpierał ataki wojsk czeskich, często zapuszczających się w owym czasie w te strony. Nie było normalnego sposobu do zdobycia tej ważnej Śląskiej warowni, wrogowie, więc postanowili spróbować zdobyć ją podstępem. Otóż na sąsiedniej, dobrze widocznej Kruczej Skale zaczęła się pojawiać tajemnicza postać w rycerskiej zbroi. Widywali ją często zamkowi wartownicy, kilkakrotnie też przyglądał się jej sam kasztelan. Czegóż to nie czyniono, by pojmać tę postać, ta jednak zawsze znikała bez śladu! Nic, więc dziwnego, że pośród załogi wyczuwało się wyraźne poruszenie, podenerwowanie, a w końcu lęk przed jakimś tajemniczymi, złymi siłami.

Pewnego razu, gdy znowu ujrzano na Kruczej Skale natręta, porozumiano się z nim na odległość. Opowiedział on wtedy o skarbach ukrytych na zamku, ale coś więcej powie tylko kasztelanowi, jeżeli ten samotnie przybędzie do niego. Cóż było robić. Kasztelan w zgodzie z rycerskimi zasadami udał się na wyznaczone spotkanie. Na to tylko czekali wrogowie. Pod Kruczą Skałą został on osaczony i obezwładniony, a czyhające opodal wojsko w zaskoczeniu wtargnęło do zamku, splądrowało go i puściło z dymem. Upamiętnia zaś to wydarzenie krzyż na Kruczej Skale.

O niewiernym słudze
W niespokojnym XV w. na zamku mieszkali rycerze-rozbójnnicy, którzy dość długo uprawiali zbójecki proceder, aż pewnego razu, w czasie kolejnej wyprawy natknęli się na oddział husytów i zostali doszczętnie wybici. Tylko jeden z nich uszedł z życiem. Pocwałował, więc szybko ze swym sługą w kierunku Grodna, by zagarnąć zgromadzony tam majątek. Po drodze sługa postanowił rozprawić się ze swym panem i kiedy obaj podjeżdżali już pod górę - pchnął go z tyłu nożem. Los okazał się jednak sprawiedliwy. Po chwili spłoszony koń zrzucił z siodła niewiernego sługę, który stoczył się w dolinę Bystrzycy i skręcił kark. Przez długi czas jego pokutujący duch nagabywał potem nocnych podróżników.

Biała Dama na Grodnie
Od niepamiętnych czasów na zamku Grodno pojawia się Biała Dama. Nikt nie wie dokładnie, co to za tajemnicza zjawa. Jedni mówią, że to duch uśmierconej przed wiekami niewiasty z Zagórza, którą zły burgrabia wtrącił do więziennego lochu. Inni powiadają, że to duch dawnej pani zamku, która ze zgryzoty po utracie męża rzuciła się przy świetle księżyca do studni, a jeszcze inni utrzymują, że to wiecznie pokutujący duch księżniczki pogańskiej, która nie przyjęła wiary chrześcijańskiej i przyczyniła się do okrutnego morderstwa na przybyłym tu z Dobrą Nowiną misjonarzu.

Biała Dama była już przyczyną różnych zdarzeń, o których najlepiej opowiedzieć by mogły sędziwe mury tego zamczyska. Kiedyś burgrabia chciał ożenić swego syna, który już i wiek osiągnął dojrzały i wojować dzielnie potrafił, ten jednak, gdy powrócił z kolejnej wyprawy, ujrzał przelotnie na zamku piękną dziewczynę, której nie mógł już zapomnieć. Na nic zdały się perswazje i nalegania ojca. Zakochany młodzieniec wierzył, że jego wybranka pojawi się jeszcze i wówczas poprosi ją o rękę. I rzeczywiście, pewnego wieczoru ujrzał ją znowu, podążył za nią na górny dziedziniec, a gdy owa wysmukła, piękna postać zniknęła w głębokiej studni - rzucił się tam również. Od tego czasu także jego duch błąka się po zamkowych komnatach.

Innym razem rzecz miała się całkiem inaczej. Na zamek zajechało mnóstwo gości, by hucznie zabawić się do samego rana. Razem z rodzicami przybyła piękna i młoda Adelajda z przesławnego rodu Schaffgotschów. Nie od dziś adorował jej dzielny rycerz Bernard z Hugowiczów. Po wszystkich ceremoniach męskie grono - wedle ówczesnych obyczajów - zebrało się w sali rycerskiej (na nocne mężczyzn "rozmowy"), zaś niewiasty podejmowała pani domów swych komnatach. Z ich okien roztaczał się wspaniały widok na dolinę Bystrzycy.

Było już ciemno, gdy piękna Adelajda zapragnęła wyjść na dziedziniec, by zaczerpnąć świeżego, rześkiego powietrza i rozkoszować się romantyczną okolicą. Bardzo dyskretnie opuściła, zatem towarzystwo i niepostrzeżenie przemknęła przez korytarz. Przy sali rycerskiej zauważył ją jednak czujny i wyczekujący takiej okazji Bernard. Odczekał, więc chwilę, a kiedy przez okno ujrzał białą postać wychodzącą już z sieni na dziedziniec, szybko podążył za nią, - Adelajdo, to ty? - Spytał półgłosem. Ona skinęła tylko na niego i wolnym krokiem podeszła do studni. Na moment jakby zastygła w bezruchu i nagle zniknęła w jej głębi. Nieszczęsny Bernard z przerażeniem zaczął wzywać pomocy. Wszyscy na zamku zerwali się na równe nogi i zbiegli, by zobaczyć, co się stało. Zbiegły też młode szlachcianki na czele z... Adelajdą. Gdy tedy ujrzał ją młody rycerz całą i zdrową rzucił się do jej stóp i wyznał otwarcie swą miłość, zaś rodzice młodych, cóż było robić, udzielili im swego błogosławieństwa. A zatem wszystko skończyło się szczęśliwie, zaś całą tę historię złożono na karb młodzieńczej wyobraźni. Tylko stary zamkowy strażnik uśmiechał się tajemniczo i spoglądał w miejsce, skąd najczęściej rozpoczyna swą wędrówkę tajemnicza Biała Dama.

Kasztelanka Małgorzata
W jednym z lochów zamku można zobaczyć szkielet, który ma być pozostałościami pięknej kasztelanki Małgorzaty. Jej ojciec, kasztelan pragnął dobrze wydać urodziwą córkę, ta jednak kochała na zabój biednego giermka. Pewnego dnia ojciec sprowadził do zamku bogatego, lecz starego szlachcica. Spodobała się mu młoda Małgosia i jej ojciec pomimo próśb córki dał szlachcicowi zgodę na ślub z nią. W dzień po weselu młoda para udała się na niedalekie urwisko skalne podziwiać widoki. Wtedy kasztelanka zepchnęła starca w przepaść, a sama powróciła do zamku z udawaną rozpaczą i powiadomiła ojca o "nieszczęśliwym wypadku". Ten jednak wszystko widział i skazał córkę na śmierć głodową przez zamurowanie w lochu.

Tajemnice Dolnego Śląska
O Zamku Grodno wspomina niemiecki saper, Leonhard von Schreck, autor tajemniczych listów, które otrzymała autorka książek, poświęconych tajemnicom Dolnego Śląska (dziennikarka "Słowa Polskiego") Joanna Lamparska. Pod dziedzińcem Grodna miała być rzekomo schowana i zabezpieczona minami tajemnicza, obita blachą skrzynia. O szczegółach można dowiedzieć się z książek "Tajemnice ukrytych skarbów" oraz "Tajemnice, zamki, podziemia" autorstwa Joanny Lamparskiej.

Projekt współfinansowany ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego